Facebook Twitter Reset

„Komponując siebie” – kolejna znakomita płyta od Sylwii Grzeszczak

Duet z Liberem wyszedł Sylwii Grzeszczak na dobre – nie wiem, czy inaczej udałoby jej się przebić do szerszej publiczności. Tymczasem takie hity jak „Co z nami będzie” czy „Nowe szanse” zna dzisiaj chyba każdy. A o to przecież niełatwo, skoro radia zasypują nas kolejnymi kawałkami, a w gąszczu internetu już w ogóle nie sposób niczego wartościowego odnaleźć. Grzeszczak wyrobiła sobie jednak markę, która dzisiaj sama na siebie pracuje – zanim na rynku ukazała się jej debiutancka płyta, trudno było powiedzieć, jak da sobie radę w pojedynkę.

komponujac-siebieSzybko jednak okazało się, że obawy były zupełnie bezpodstawne – kawałki z płyty „Komponując siebie” są na naprawdę dobrym poziomie, niczym nieodbiegającym od dawnych numerów. Zresztą, już sam tytuł jest tutaj wymowny – widać, że nienajlepiej czuła się chyba w duecie. Albo, zwyczajnie, postanowiła rozwinąć skrzydła. Może dzięki temu jest bardziej niezależną, bardziej pewną siebie wokalistką.

Najważniejsze, że ludzie to kupili – że fani dali jej kredyt zaufania, a ona ich nie zawiodła. Nie ma tu słabszych kawałków, nie ma niespójnych tekstów, fałszywych dźwięków, nudy i przekłamania. Jest Sylwia Grzeszczak – właśnie taka, jaką ją poznaliśmy i pokochaliśmy. Bez wielkich zmian, ale i bez rozczarowań. Jak najbardziej trzyma poziom i jestem pewna, że dalej będzie już tylko lepiej. Jej teksty nie są bowiem może jakoś specjalnie ambitne, ale opowiadają o tym, co najważniejsze. A tak najłatwiej trafić do prostego człowieka. Sukces murowany. A ja wracam do słuchania!

Wpis gościnny, autorstwa Krethe.

Na razie nikt nie napisał swojej opinii. Możesz być pierwszy.

Dodaj swoją opinię